środa, 9 marca 2011

     
    „Nie opuszczaj mnie” to urzekająca opowieść o dojrzewaniu, pierwszych i ostatnich miłościach, śmierci oraz istocie człowieczeństwa. Jedna z lepszych literackich alegorii życia, jakie dane mi było czytać.Nie mogłam oderwać się od tej lektury. „Spijałam” każde słowo jakby było upragnioną ambrozją.

Od pierwszej strony panuje nastrój tajemnicy, smutku. Autor jednocześnie mówi i nie mówi Nam, o czym jest jego książka. Swoje karty odkrywa bardzo powoli by na koniec zostawić asa, którym jest niesztampowe zakończenie.
Pierwszoosobowa narracja zbliża czytelnika do bohaterów. Powoduje, że wydają się oni realni, niemalże namacalni. Wszystko opisywane jest z perspektywy czasu. Wspomnienia, więc często łączone są z dygresjami, co daje wrażenie działania ludzkiej pamięci i wszystkich procesów z tym związanych.

Moja opinia jak widzicie jest wyjątkowo krótka. Gdybym chciała ją omawiać i podzielić się z Wami tym ogromem przemyśleń, które miałam to musiałabym powiedzieć wszystko a co za tym idzie odebrać Wam przyjemność z lektury i możliwość dostrzeżenia kunsztu autora.
Tutaj też brawa należą się wydawnictwu, które podzieliło mój pogląd i swoją notę napisało w sposób bardzo okrojony nie zdradzając głównego wątku.

P.S Mam nadzieję, że ktoś z Was zainteresuje się tą pozycją i zechce ze mną o niej porozmawiać prywatnie.

10 komentarzy: