Jake Epping, jeden z wielu znudzonych nauczycieli, którzy pracują w szkole średniej. Nie jest on uosobieniem kanonu piękna, nie ma też zbytnio porywającej osobowości. Poznajemy go w mało przyjemnych dlań okolicznościach, bowiem właśnie opuściła go żona alkoholiczka, rok szkolny zmierza ku końcowi, a na horyzoncie nie widać żadnych ekscytujących perspektyw do czasu... Al, jeden ze starych przyjaciół postanawia się mu zwierzyć i od tego momentu nic już nie będzie takie samo.
Na tyłach miejscowej jadłodajni znajduje się „królicza nora”, miejsce, gdzie teraźniejszość styka się z przeszłością. Wystarczy przejść parę schodków by znaleźć się w Ameryce lat 50 ubiegłego wieku. Nie dzieje się to jednak bez powodu, nie jest to wielkoduszny zryw serca. W zamian za wyznaną tajemnicę Jake musi dokończyć rozpoczętą przez Ala misję. Musi uratować zastrzelonego w Dallas prezydenta, „ocalając” przy tym ludzkość. Pomimo początkowych obaw zwycięża chęć eskapizmu i Jake przekracza granicę czasu, wrzucając się tym samym w wir przygód, których następstwa musicie poznać już sami.
Podróż Jake’a jest tak naprawdę podróżą w głąb człowieka. Ameryka lat 50 jest jak ten przysłowiowy pomidor, który w naszych wyobrażeniach zawsze będzie czerwieńszy niż był w rzeczywistości. Któż bowiem pamięta, że jeszcze kilkadziesiąt lat temu nikt nie słyszał o efekcie cieplarnianym, fabryki pracowały pełną parą i wszechobecny był zapach siarki? Tęsknimy za tym, co w naszej głowie jest idealne i czego nie możemy już zweryfikować.
Autor z niesamowitą dokładnością opisuje życie wcześniejszych pokoleń. Oczy głównego bohatera stają się naszymi. Patrzymy na świat pełen segregacji rasowej, hipokryzji obyczajowej i jednocześnie niewinności, kraj pełen marzeń młodych ludzi, którzy wierzą, że dokonają wielkich czynów, staną się utożsamieniem ówczesnego american dream.
Moc zmieniania przeszłości nie ma nic wspólnego z czarodziejską różdżką. Każdy wybór, nawet ten najmniejszy, powoduje szereg późniejszych konsekwencji, gdzie nie zawsze lepsze będzie wrogiem dobrego.
„Dallas ‘63” to powieść wielowątkowa, gotowa zaspokoić najwytrawniejsze gusta. Kryminał przeplatany tu jest wątkami historycznymi. Wbrew wszelkim pozorom odpowiedź na pytanie czy zabójca prezydenta działał w pojedynkę nie jest najważniejsza. Każda teoria jest dobra dopóki nie zweryfikuje jej życie. Początkowy plan wydawał się być prosty do momentu, gdy na drodze Jake’a stanęli ludzie z krwi i kości. Jeden uśmiech był w stanie odebrać głowę i zawładnąć sercem, zaś wyciągnięta ręka na powitanie mogła być początkiem wieloletniej przyjaźni.
Choć ciężko posądzać S. Kinga o oryginalność w kwestii podróżowania w czasie, pozyskiwania środków do życia i tym podobnych, to z pewnością nie można odmówić mu literackiego kunsztu, który wypracował przez lata. Tej książki się nie czyta, ją się zwyczajnie pożera. Bohaterowie stają się członkami rodziny lub największymi wrogami, tak samo jak i cała powieść.
Podsumowując:
Napisana z niebywałą lekkością, przejmująca od początku do końca. Bawi, wzrusza i przeraża jednocześnie. Bez wątpienia wpisałabym ją na listę książkowych „must have”.
Na tyłach miejscowej jadłodajni znajduje się „królicza nora”, miejsce, gdzie teraźniejszość styka się z przeszłością. Wystarczy przejść parę schodków by znaleźć się w Ameryce lat 50 ubiegłego wieku. Nie dzieje się to jednak bez powodu, nie jest to wielkoduszny zryw serca. W zamian za wyznaną tajemnicę Jake musi dokończyć rozpoczętą przez Ala misję. Musi uratować zastrzelonego w Dallas prezydenta, „ocalając” przy tym ludzkość. Pomimo początkowych obaw zwycięża chęć eskapizmu i Jake przekracza granicę czasu, wrzucając się tym samym w wir przygód, których następstwa musicie poznać już sami.
Podróż Jake’a jest tak naprawdę podróżą w głąb człowieka. Ameryka lat 50 jest jak ten przysłowiowy pomidor, który w naszych wyobrażeniach zawsze będzie czerwieńszy niż był w rzeczywistości. Któż bowiem pamięta, że jeszcze kilkadziesiąt lat temu nikt nie słyszał o efekcie cieplarnianym, fabryki pracowały pełną parą i wszechobecny był zapach siarki? Tęsknimy za tym, co w naszej głowie jest idealne i czego nie możemy już zweryfikować.
Autor z niesamowitą dokładnością opisuje życie wcześniejszych pokoleń. Oczy głównego bohatera stają się naszymi. Patrzymy na świat pełen segregacji rasowej, hipokryzji obyczajowej i jednocześnie niewinności, kraj pełen marzeń młodych ludzi, którzy wierzą, że dokonają wielkich czynów, staną się utożsamieniem ówczesnego american dream.
Moc zmieniania przeszłości nie ma nic wspólnego z czarodziejską różdżką. Każdy wybór, nawet ten najmniejszy, powoduje szereg późniejszych konsekwencji, gdzie nie zawsze lepsze będzie wrogiem dobrego.
„Dallas ‘63” to powieść wielowątkowa, gotowa zaspokoić najwytrawniejsze gusta. Kryminał przeplatany tu jest wątkami historycznymi. Wbrew wszelkim pozorom odpowiedź na pytanie czy zabójca prezydenta działał w pojedynkę nie jest najważniejsza. Każda teoria jest dobra dopóki nie zweryfikuje jej życie. Początkowy plan wydawał się być prosty do momentu, gdy na drodze Jake’a stanęli ludzie z krwi i kości. Jeden uśmiech był w stanie odebrać głowę i zawładnąć sercem, zaś wyciągnięta ręka na powitanie mogła być początkiem wieloletniej przyjaźni.
Choć ciężko posądzać S. Kinga o oryginalność w kwestii podróżowania w czasie, pozyskiwania środków do życia i tym podobnych, to z pewnością nie można odmówić mu literackiego kunsztu, który wypracował przez lata. Tej książki się nie czyta, ją się zwyczajnie pożera. Bohaterowie stają się członkami rodziny lub największymi wrogami, tak samo jak i cała powieść.
Podsumowując:
Napisana z niebywałą lekkością, przejmująca od początku do końca. Bawi, wzrusza i przeraża jednocześnie. Bez wątpienia wpisałabym ją na listę książkowych „must have”.