środa, 28 grudnia 2011


    Federico Moccia to autor, z którym „znam się” od kilku lat. Towarzyszył mi w najważniejszych momentach mojego życia, bawił i wzruszał, koił serce lub łamał je na pół. Dziwnym trafem przygody bohaterów jego książek zawsze współgrały z tym, co sama aktualnie przeżywałam. Tak też stało się i tym razem...

    Niki. Na swój sposób beztroska dwudziestolatka, która pewnym krokiem przekracza bramy uniwersytetu. Doświadczeniem i zdobytą przy tym mądrością z powodzeniem mogłaby obdarować kilka równolatek bez poczucia straty. Jest przekonana, że nic złego nie może jej się już przytrafić, bo przecież to właśnie do niej świat należy. Nic złego nie może się stać, gdy jest w ramionach ukochanego.
Alex. Młody duchem, inteligentny i szarmancki. Spełniony zawodowo, doskonale wie ile jest wart dla firmy, w której pracuje i potrafi to wykorzystać. Znalazł w końcu odpowiednią, z którą chce wybudować dom, spłodzić syna i posadzić drzewo.
Przyjaciele. To nieodłączny element wyżej opisanej dwójki. Razem z nimi cierpią i radują się, choć bywa i tak, ze sami potrzebują pomocy. Wśród nich znajdują się m.in. wieczny Piotruś Pan, mężczyzna, który był za dobry dla swojej żony, początkująca projektantka i zdradzona kura domowa.
Wszyscy razem będą poszukiwać odpowiedzi na pytania: Czym jest miłość? Co tak naprawdę kryje się za słowem „kocham”? Czy szczęście jest dane raz na zawsze? Czy ślub oznacza gwarancję miłości?


    Moccia bezbłędnie wkrada się w najciemniejsze zakamarki ludzkiej psychiki i serca, a następnie opisuje je z typową dla siebie precyzją. Pisarz pozostał wierny swojemu stylowi i również tutaj przedstawia sprawę z kilku różnych perspektyw, co zapewnia czytelnikowi dodatkową dawkę przemyśleń. Postacie są wyraziste i wielowymiarowe. Plusem jest fakt, że autor zrywa z wieloma stereotypami. Pokazane jest, że wszystko zależy od człowieka. Żadna z płci nie jest gloryfikowana lub demonizowana. 
Każdego z bohaterów jesteśmy w stanie odnaleźć w swoim notesie z kontaktami, mijamy ich codziennie na ulicy, jemy obok nich kolacje w restauracji. Być może sami jesteśmy ich żywym odbiciem. Kiedy czytałam dialogi dwudziestoletnich przyjaciółek czułam się jakbym była wcześniej podsłuchiwana. Niejednokrotnie zdarzyło mi się pomyśleć: „Tak właśnie jest!”.
W tej książce nastąpiło zestawienie dwóch światów – dwudziesto i trzydziestolatków. Choć dzieli ich zaledwie kilka/kilkanaście lat to różnica psychiczna jest diametralna. Od wyboru chłopca, którego chce się pocałować do pytania czy po 15 latach związku miłość nie została zastąpiona przez monotonię. Inne rozrywki, obowiązki i doświadczenia bez wątpienia wpływają na percepcję. Widzimy, że małżeństwo nigdy nie jest gwarancją szczęścia tak samo jak młodość nie musi oznaczać beztroski czy nawet głupoty. Każdy etap ma swoje zasady, a problemy to nie płotki, które można bez trudu przeskakiwać.
Federico ujmuje czytelnika lekkością swojego stylu oraz ogromnym poczuciem humoru. Rzym przedstawiony jest jako miasto dynamiczne, gdzie echa walk gladiatorów już dawno ucichły. Nocne życie obfituje w różnorodne atrakcje, każdy bez wątpienia znajdzie tam coś dla siebie, od kameralnych restauracyjek do wielkich przyjęć, gdzie zbierają się popularni celebryci.

Podsumowując:
Świetnie napisana powieść. Inteligentne dialogi, zabawne dowcipy i prawdziwe problemy, które ma (lub będzie mieć) każdy z nas. Wszystko to w oparach pysznego jedzenia i dobrze schłodzonego wina, jak to we Włoszech.

3 komentarzy: