piątek, 17 września 2010

      Im więcej wiesz tym lepsze podejmujesz decyzje. Kierując się tą zasadą starałam się dowiedzieć jak najwięcej o sektach z książki „ Tajne kulty zła” Ray’a Blacka. Uczciwie powiem, że ja czytając książkę nie robiłam tego z pozycji laika. Zawsze interesowałam się sektami, oglądałam programy na Discovery itp.
Książka napisana jest prostym językiem, lekkim stylem – choć to może niekoniecznie dobre określenie, biorąc pod uwagę treść czyli np. morderstwa i gwałty. Osobom, które już znały historie, co poniektórych sekt pozwala na logiczne uporządkowanie wydarzeń. Wiadomo przecież, że pamięć ludzka płata figle. Autor stara się zachować profesjonalizm przedstawiając fakty, bez własnej oceny. Piszę „ stara się”, bo czasem zdarza my się przemycić, może nie tyle, co własne zdanie a pytanie, żebyśmy się zastanowili nad tym jak oceniamy przede wszystkim wyznawców sekt.
Po tej lekturze nikt z Was nie będzie ekspertem ds. sekt. Ciężko, bowiem dokładnie opisać 22 ruchy na 190 stronach. Można powiedzieć, że wyszczególnia jedynie najważniejsze kwestie takie, jak: kto, kiedy, dlaczego, po co, z kim, przeciw komu.
Czego brakuje? Według mnie zdjęć i cytatów. Nie są to treści zastrzeżone, bo wystarczy wpisać, w google i wyskoczą nam zdjęcia, dokumenty, relacje z przesłuchań.
Pomimo tej chłodnej formy relacji nie da się uciec od przemyśleń. One szczególnie pojawiają się w przypadku sekt, gdzie pojawia się samobójstwo. Większość z Was ( mam nadzieję) słyszała o Świątyni Ludu, której przewodniczył Jim Jones. Mówi się, że jest to największe masowe samobójstwo, jakie zdarzyło się w dziejach ludzkości. Jednak czy to, aby na pewno samobójstwo? Z liczby poległych tamtego dnia na pewno trzeba odjąć dzieci, w tym niemowlęta. One po prostu były mordowane. Samobójstwo? Zawsze kojarzyło mi się z aktem woli, świadomości – przede wszystkim świadomości. Ludzie będący w sekcie są poddawani stałemu praniu mózgu, są obezwładniani. Przywódca dąży do ujednolicenia grupy, do zasiania w nich niepewności by stale się wzajemnie kontrolowali. Tak nie zachowują się „normalni” ludzie. Czy więc należy w tym przypadku używać terminu „ samobójstwo”? Moim zdaniem nie.
Dzięki zebraniu w jednym miejscu tylu różnych osobowości w postaci przywódców możemy wyodrębnić pewne cechy wspólne, które sekta musi posiadać by móc funkcjonować. Przede wszystkim pieniądze, potem ideologia. Ideologia, która musi oferować coś więcej niż wyznawcy mają obecnie. Musi sprawić, że będą czuć się wybrani do wyższych celów.
Jako, że jestem kobietą ( a przynajmniej wszystko na to wskazuje) uderzyło mnie, że wszyscy przywódcy to mężczyźni. Kobiety tak naprawdę są marionetkami w ich rękach mniej lub bardziej świadomymi. Zdarza się, że wpływają na swoich partnerów jednak to zawsze oni są wszelkimi inicjatorami i tymi, którzy rozkazują.
Gdy skutku działań sekt sięgają takich rozmiarów jak atak na tokijskie metro przez „Aum- Najwyższą Prawdę” ludzie zadają sobie pytanie „ Czy nikt tego wcześniej nie zauważył?”. Oczywiście, ze byli ludzie, którzy zauważyli, jednak byli oni w mniejszości. Przywódcy często posiadali świetne kontakty z władzami, niekiedy nawet zasiadali w różnych instytucjach państwowych, potrafili się maskować różnymi akcjami charytatywnymi. Zdarza się również tak, że służby udają, że nic się nie stało i nie próbują zrozumieć kilkunastu „samobójstw” o dokładnie takich samych okolicznościach, gdzie samobójcy są w określonej grupie wiekowej. Tak, to wszystko w naszej „kochanej” Rosji.
Dlaczego ta książka jest ważna i potrzebna? Bo dotyczy żywych ludzi. Dlatego, że wiele tych sekt działało, a czasem nadal działa na skale masową. Dlatego, że naszym obowiązkiem jest widzieć coś więcej niż czubek własnego nosa. I ostatnie najważniejsze... Zawsze warto wiedzieć więcej.

3 komentarzy: