niedziela, 8 stycznia 2012

    Cześć. Nazywam się Leni Lemond. Jestem przeciętną kobietą, pracownicą firmy sprzedającej urządzenia sanitarne. Nadal młoda, choć z każdym dniem bardziej duchem niż wiekiem.
Poczuciem humoru i niezdarnością dorównuję samej B. Jones. Niestety mój obecny szef w niczym nie przypomina Daniela Cleavera, a z krzaków za rogiem nie chce wyskoczyć - z zupełnie nieznanych mi powodów- odziany w kultowy już sweter Mark Darcy. Zamiast amantów mam dwoje wiernych przyjaciół. Fryzjera, choć nieziemskiego przystojny to w cale a wcale nie jest gejem i „Panią od wszystkiego” w telewizji śniadaniowej, która bez wątpienia nieustannie wzoruje się na teściowych z piekła rodem. W przeciwieństwie do nich moje życie jest przewidywalne i nudne. Jeśli masz pomysł jak to zmienić, odezwij się. Możesz być moim nowym pracodawcą lub partnerem życiowym. Czekam

Brzmi desperacko, prawda? Całe szczęście, że gwiazdy – a dokładnie mówiąc pewna astrolożka imieniem Zara – zechciały odpowiedzieć. Tym sposobem Leni nie tylko zyskuje nową pracę, ale też i 12 nietypowych szans na spotkanie miłości swojego życia. Dwanaście randek, każda z innym znakiem zodiaku. Wystarczy tylko pójść, dobrze się bawić/uniknąć śmierci z rąk psychopaty i szczegółowo opisać w późniejszym raporcie. Jednak jak to w życiu bywa, koniec jest początkiem...

Shari Low napisała ciepłą, zabawną i niezwykle urzekającą powieść.
Przyznam się, że dla mnie jest to wyjątkowo osobista pozycja. Odnalazłam w niej sporo wątków autobiograficznych, styl mówienia i postrzegania świata, który utożsamiałam jakiś czas temu.
Akcja jest jak jazda kolejką w lunaparku. Wpierw spokojnie, przyjemne widoki wokół. Następnie cały gaz do dechy i jazda bez trzymanki, z krzykiem i innym atrakcjami. By wreszcie zatrzymać się, odczuć zaskoczenie – bo przecież zawsze myślimy, że to się nigdy nie skończy.
Wielowymiarowe i rzeczywiste postacie sprawiają, że od razu chcemy się z nimi zaprzyjaźnić lub toczyć wojnę. Są źli szefowie, cudowni przyjaciele, tabuny mężczyzn –  ci nudni, synkowie mamusi, nawiedzeni psychiatrzy, bałwany z przerośniętym ego, sympatyczni i przeciętni, szare myszki i koty w worku. Każdy znajdzie coś dla siebie.
Autorka sprawiła, że zupełnie zapomniałam o tym, z jakim gatunkiem mam do czynienia i cieszyłam się chwilą. Nie raz doprowadziła mnie do łez z powodu śmiechu, parę razy zdarzyło mi się krzyknąć „Wiedziałam!”, a mimo to i tak dalej czytałam z tym samym zaangażowaniem. Pisze w sposób lekki, używając przy tym zabawnych eufemizmów i metafor. Brawa za to, że zakończenie tej powieści wcale nie jest oczywiste i pani Low sprytnie wykorzystuje sytuację, żeby  zwodzić czytelniczkę za nos.

Podsumowując:
Dobrze napisany współczesny romans. Zabawny i nieotumaniający, jak to zwykło bywać w tym gatunku. Polecam, jeśli potrzebujecie chwili relaksu. 

5 komentarzy: