wtorek, 30 marca 2010

      Wielbiony i chwalony przez większość. Mówiono, że zabawny, że zaskakujący etc. Nie mam zwyczaju podążania za tłumem, ale skoro „Rewers” jest tak krótkim dziełem literackim postanowiłam zrobić mały wyjątek. W końcu nawet, jeśli się rozczaruje to nie stracę wiele czasu. Niestety przekonałam się, że lepiej pozostawiać wiernym swoim zasadom.

„Rewers” zdecydowanie mnie nie porwał. Przyznaje, że czytało się szybko i sprawnie, za co na pewno plus. Bywało czasem nawet i zabawnie, choć mało to trzeba przyznać ze bywało. Postacie według mnie były za mało wyraziste. Większość skupiała się na znalezieniu męża dla Sabinki, a przecież życie nie polega tylko na znalezieniu męża. Na końcu akcja nabiera, co prawda trochę tempa, ale pozwólcie, że jej nie zdradzę. Można nawet by się pokusić po pewnie rozważania moralne. W końcu występuje akcja i reakcja, zbrodnia i kara, choć nie oczywista w postaci więzienia. Myślę, że czas, w którym rozgrywa się akcja powieści znacznie wpłynął na mój odbiór powieści. Wszak, nie było mnie wtedy nawet w pomyślunku rodziców. Sami pewnie przyznacie, że lata 50, epoka ubeków etc. To coś specyficznego. Ludziom, którzy wtedy nie funkcjonowali trudno pojąć tą rzeczywistość. Dlatego, też nie będę pisać, że „Rewers” to zła książka, żeby to napisać musiałam ją w pełni rozumieć a tego niestety nie mogę Wam powiedzieć.
Dzisiaj wyjątkowo krótko, bo to zdecydowanie nie moja bajka. Pomimo tego polecam, szczególnie tym starszym Czytelnikom. Jest duża szansa, że będziecie bawili się podczas lektury o wiele lepiej niż ja a do tego może wyciągniecie głębsze wnioski.

Ach byłabym zapomniała. Filmu też nie oglądałam, choć widząc po fotosach zamieszczony w książce mój odbiór mógłby być o wiele lepszy. Pewnie któregoś mniej pięknego dnia się skuszę by mieć możliwość porównania. Mam nadzieję, że tym razem zawód będzie mniejszy a najlepiej jak w ogóle go nie będzie.

4 komentarzy: