niedziela, 24 lipca 2011

    Niesztampowa – to chyba najlepsze określenie dla książki Marty Szarejko. 
Motywem przewodnim są tutaj wyrzutkowie społeczeństwa, dziwacy i bezdomni, wszyscy Ci, o których istnieniu chcielibyśmy zapomnieć. Nie jest to jednak powieść, nie ma tutaj wątku moralizatorskiego autorka nie wytacza żadnej krucjaty, nie porusza sposobu społecznego a jednak swoją lektura zmusza do myślenia, do dyskutowania.
    Marta Szarejko posługuje się krótkimi formami, często przypominającymi wycinki z toku rozumowania danego człowieka, myśli, które przychodzą i odchodzą w jednej chwili, są aktualne tylko tu i teraz. To ciekawi, ale jednocześnie wymaga od czytelnika dużego skupienia, ciężko bowiem zapamiętać wszystkich bohaterów, którzy przedstawiani są za pomocą wycinków, dla mnie to wręcz niemożliwe. Autorka wybrała ciężką formę, nie ma tu rozwinięcia, więc i nie ma uczuć mieszanych u czytelnika, spodoba się lub nie. Klimatem wpasowuje się w nurt wielkiego miasta, gdzie twarze wszystkich bohaterów najprawdopodobniej już minęliśmy, kiedy nie chcieliśmy dopuścić ich do własnej świadomości by nie zepsuli naszego dnia swoją smutną egzystencją. 
    Dla mnie pisarka jest dobrze zapowiadającym się początkującym rzemieślnikiem, który ma szansę żyć ze swojej pracy, ale do tego jeszcze długa i trudna droga.
Niewiele może przemówić na jej korzyść i tak wiele może zniechęcić. Bez wątpienia powstała książką dla czytelników „wprawionych”, ambitnych i poszukujących. Warto poszukać jej na empikowych półkach i samemu wyrobić sobie zdanie.
 

3 komentarzy: