wtorek, 23 listopada 2010

                   Dobry kryminał. Czymże się charakteryzuje? Może postacią silnego i przebiegłego detektywa? Wiele kryminałów w końcu posługuje się tym schematem. Jednak czy w rzeczywistości tak to wygląda? Nie. W realnym świecie nad sprawami najgroźniejszych przestępców piecze biorą zespoły funkcjonariuszy.
Z pomocą Arne Dahla możemy poznać niektóre tajniki pracy jednej z takich grup: Drużyny A. Ta jak można się domyślić do najłatwiejszych nie należy.
Cechami, które biją z kart powieści a zarazem od bohaterów są lojalność i odpowiedzialność. Policjantem nie jest się od 8 do 18. Kiedy od naszej obecności zależy życie innych oczywiste staje się przebywanie w pracy przez 24 godziny na dobę aż do momentu zakończenia sprawy wyrokiem sądowym.
W życiu musimy dokonywać wyboru. Zawsze jest „coś za coś”. Więcej czasu w pracy oznacza mniej czasu w domu. Czasami może zdarzyć się tak jak w przypadku głównego bohatera Paula Hjelma, który życie obok swojej rodziny zamiast żyć razem z nią i być jej pełnoprawnym członkiem.
Drużyna A to „zlepka” najlepszych, najodważniejszych policjantów z całego kraju. Są dla siebie nowi a jednocześnie muszą na sobie polegać, nawiązać relację mniej lub bardziej przyjacielskiej a przede wszystkim muszą nauczyć się pracy zespołowej, gdzie nie ma czasu na popisy elokwencji i osobowości. Autor precyzyjnie opisuje stosunki, które się rodzą a nawet przeradzają w coś więcej. Pokazuje jak sprawdzają siebie nawzajem, jak próbują odreagowywać stres.
Zawód detektywa to nie tylko burza mózgów. Wpierw muszą być ku temu podstawy, czyli żmudna praca papierkowa. Sprawdza się wszystkie możliwe powiązania, kto, gdzie i dlaczego tyle wydawał, kto najwięcej może skorzystać po jego śmierci. Na to podstawiony jest duży nacisk w książce. Plusem jest to, że w przeciwieństwie do bohaterów my nie odczuwamy znudzenia kartkami powieści tak jak oni mogą odczuwać po przejrzeniu setek wyciągów bankowych.
Dzięki temu, że rozwój akcji a co za tym idzie rozwiązanie zagadki zależny nie od jednej tylko od kilu osób wprowadza dodatkowy element niepewności. Pozwala pisarzowi na sterowanie akcją i pomaga w podtrzymywaniu napięcia.
Co można powiedzieć o samych morderstwach? Zabijani są starsi i bogaci panowie. Ci jak wiadomo wrogów mają wielu, szczególnie, gdy nie wszystkie źródła dochodu są całkowicie jasne. Pewne jest jedno. W tej książce nic nie jest oczywiste ani też takie jak mogłoby się wydawać na początku.
Nastrój w książce jest powolny, trochę nostalgiczny, choć akcja wydaje się jak najbardziej wartka. Nie wiem czy nie wyrządzę krzywdy autorowi, ale wydaje mi się, że trochę genetycznie został obdarzony talentem z racji samego bycia Szwedem. Ilekroć czytam kryminały szwedzkich autorów zawsze jestem pod ogromnym wrażeniem wysnutej intrygi i tego jak lawirują wątkami by praktycznie do samego końca trzymać czytelnika w napięciu.
Język jest prosty a do tego w „rękach pana Dahla wygina się niczym guma” i przybiera wszystkie kształty, jakie tylko można sobie wyobrazić. Doskonale oddaje uczucia bohaterów, nastrój panujący na ulicach. Zaskakuje nie tylko sposobem morderstwa, jego przyczynami, wieloma zwrotami akcji, ale też spostrzeżeniami na temat ludzkiego życia, moralności.
Napisał książkę, której tytuł nie tylko jest znaczący w rozwiązaniu zagadki, ale też umie się odnieść do tego, umie wprowadzić to, co z tym tytułem się kojarzy.
Świetne zakończenie, które zostawia furtkę do kolejnej powieści, którą mam nadzieję przeczytać.

Książka posiada wszystko, czego oczekujemy od dobrego kryminału. Budowanie nastroju, inteligencja pisarza przelana na bohaterów, zmyślna intryga, seks, pieniądze i ambicja.
Polecam.

4 komentarzy: