wtorek, 2 października 2012



Ile Stron potrzeba by zaciekawić ? Ile stron potrzeba by akcja była płynna, a czytelnik nie zasypiał? Niewiele. Dobry pisarz zawrzeć w nich wszystko, co potrzeba. Sprawdźmy, jak ta sztuka wyszła francuskiemu autorowi.

Sophie. Młoda i atrakcyjna mężatka, mieszkająca w Paryżu. Przyszłość wydaje się być obiecująca - dobra praca, być może dzieci. Istnieje tylko jedna przeszkoda - pamięć. Z dnia na dzień jest coraz gorsza. Sophie zapomina o miejscach, rzeczach, spotkaniach, obowiązkach. Gubi nawet zeszyty, które jeden z lekarzy zlecił jej prowadzić w ramach terapii. Kolejnym nieszczęściem, jakie ja spotyka jest przedwczesna śmierć męża.
W wyniku tragicznych wydarzeń postanawia zmienić swoje życie. Zatrudnia się jako opiekunka w bogatym domu. Jej podopiecznym jest rezolutny i miły chłopczyk. Spokój jednak nie trwa długo. Wydaje się, ze na kobiecie tworzy pewne fatum. Chłopiec umiera w wyniku uduszenia, do którego dopuściła się osoba trzecia. 
Czy to właśnie Sophie zabiła? Ona sama nie jest w stanie z pełna świadomością zaprzeczyć faktom, nie ma też przekonywującego alibi. Postanawia po raz kolejny uciec od swojego życia. Rozpoczyna się pasjonująca i trzymająca w napięciu akcja, wyścig z czasem i sama sobą.


Czytając można w pewnym momencie odnieść wrażenie, ze to opis dobrego filmu sensacyjnego. Autor zadbał tutaj o każdy szczegół. Wątki powoli się zazębiają i tworzą spójną całość.

Największe wrażenie zrobiła na mnie kreacja psychologiczna. Zwrócono uwagę na najmniejsze gesty, które uwiarygodniały całość. Pozwolono mi wejść w głowę głównej bohaterki i utożsamić się z nią, odczuć
niepewność na własnej skórze. Z dużą precyzją opisano przemiany jakie nastąpiły. Czytelnik widzi całe spektrum uczuć, od radości do obaw i strachu, niepewność. Sophie wpada w amok, a następnie nic nie pamięta. Tu choroba psychiczna nie jest tak oczywista. Ona wyraża się w niepozornych zdarzeniach. Autor
odszedł od filmowych wyobrażeń, nie ma krzyku, nie ma wewnętrznych głosów nakazujących, nikt tez nie łapie się za głowę by owe głosy umilkły. Zamiast tego jest opanowanie, które cechuje ludzi bezwzględnych
- tych najgroźniejszych i najbardziej przerażających. Co jeszcze zaskakuje? Powiedzenie, że w tej książce nic nie jest oczywiste wydaję się niewystarczające, wręcz banalne, dla fabuły jaka została wymyślona. Każda strona wydaje się coraz bardziej nieprawdopodobna, a jednocześnie coraz bardziej intryguje. Z każdym przeczytanym słowem chcemy więcej.  Jeśli pozwolicie jest dotrzeć do Waszego wnętrza to gwarantuję, ż pierwsze wyjście z domu po jej przeczytaniu nie będzie beztroskie, a uśmiech mijanego przechodnia przyjacielski.

Czy wszystko jest godne pochwały? Nie. Moim zdaniem zakończenie źle współgrało z całym ładunkiem emocjonalnym książki. W pewnym sensie nawet umniejszało wiarygodność całej fabuły. W zbyt dużą ilość nieprawdopodobnych zbiegów okoliczności nie uwierzy nawet największy marzyciel. Dlatego ja podzieliłam fabułę na dwa etapy: ten, w który wierzę i robi na mnie wrażenie oraz ten, który nie ma dla mnie
znaczenia, wymazałam go ze swojej pamięci.

Podsumowując:
Każdemu zdarzają się błędy, ale oceniać należy za całokształt. "Ślubna suknia" z pewnością przewyższa wiele swoich "koleżanek z branży". Odpowiednio dobrane słownictwo, przemyślana fabuła i zaskoczenie. Czasem mrozi krew w żyłach, a czasem wywołuje jeden z najbardziej ludzkich odruchów - współczucie.
Warto przeczytać.

1 komentarzy: