Wieczna księżniczka - Philippa Gregory
Gdyby tylko Europejczycy chcieli poznać kulturę dalekiego wschodu wiedzieliby, że dokładnie tak samo córki wydawane są w celach zysku, nie z miłości. Tylko nieliczne mogą liczyć na prawdziwe zakochanie tak, jak Catalina infantka hiszpańska zwana później Katarzyną Aragońską królową Anglii.
„Wieczna księżniczka” to fascynująca biografia kobiety, która w szkołach przedstawia się jako „ żonę swojego męża”, gdy tak naprawdę to Henryk VIII był jedynie „mężem swojej żony”.
Tytuł idealnie odzwierciedla osobowość Katarzyny. Nie odnosi się, bowiem do tych wszystkich przywar kojarzących się dzisiaj z określeniem „ księżniczki”. Określenie „ wiecznej księżniczki” symbolizuje hiszpańskie korzenie, które zawsze podkreślała. Jako dziecko miała okazję brać przykład od najlepszych – Izabeli Kastylijskiej i Ferdynanda Aragońskiego. Większą część swojego życia w Hiszpanii spędziła w obozach wojskowych, dzięki czemu jako Królowa Anglii była znakomitym strategiem w przeciwieństwie do swojego męża. Była czarującą księżniczką i wspaniałą królową, władającą kilkoma językami, wspierającą swój lud, doskonale czytającą mapy i prowadzącą ku zwycięstwu podczas wojny ze Szkotami. Podobało mi się, że oprócz akcji toczącej się z perspektywy bezosobowego narratora, przedstawiono bezpośrednio zdanie Cataliny w formie jakby wycinków ( często kilkustronicowych) z jej dziennika. Dzięki temu stała mi się jeszcze bliższa, mogłam poznać jej wady i zalety. Czułam się jak przyjaciółka, do której pisze listy żałując jednocześnie, że nie mogę jej odpisać i dodać otuchy.
Philippa Gregory jest niewątpliwie wyśmienitą znawczynią i pasjonatką historii, przez co bez problemu przelała na papier postać Katarzyny, ale również jej otoczenia. Mówi się, że w każdym sukcesie męża jest 50 % zasługa żony. Tak pewnie byłoby podczas pierwszego małżeństwa, jednak w przypadku drugiego z księciem Harry'm ( królem Henrykiem VIII) to właśnie Wieczna Księżniczka miała 100 % udział w funkcjonowaniu państwa. Sam król był bardziej synem, któremu wyprawia się drogie przyjęcia, wymyśla najróżniejsze rozrywki byle tylko dał nam chwilowy spokój. Nie dorównywał jej nawet w połowie, choć pozwalała mu myśleć ( jak każda mądra kobieta), że to właśnie on jest ponad wszystkim i wszystkimi.
Mimowolnie poznajemy również zwyczaje panujące na dworze królewskim, to, co wolno a co jest zabronione. Wszystkie niuanse w tytułowaniu, kolejności w pochodzie, usiedzenia przy stole. Czytamy o tym jak bawiono się kiedyś, jakie były ulubione potrawy i trunki. Nie sposób również odciąć się od sytuacji politycznej. Można by się pokusić nawet o stwierdzenie, że wtedy przynajmniej była jasna. Władcy znali dobre i złe strony swoich przyjaciół oraz wrogów. Dzisiaj polityka jest jedną wielką grą pozorów do tego mało wytworną.
Zakończenie? Tym razem można je zdradzić, większość z Was zapewne zna losy Katarzyny Aragońskiej. Mianowicie została zdradzona przez człowieka, który zawdzięczał jej wszystko, co posiadał, włącznie z tytułem króla. Jestem przekonana, że bez pomocy Katarzyny, sam Henryk VIII zostałby szybko obalony, przecież pretendentów do tytułu władcy nigdy nie brakowało. To ona ustabilizowała jego położenie. On zaś okazał się zwyczajnym niewdzięcznikiem, jak to zawsze bywa, gdy w grę wchodzi nowa miłostka. Książka kończy się w momencie procesu wytoczonemu przeciw królowej. Nie dane jest nam przeczytać o jego przebiegu i werdykcie. Możemy tylko podziwiać opanowanie, klasę oraz ogromną dumę. Uważam, że to fantastyczny zabieg autorki. Królowa Anglii była tak wspaniałą i silną osobowością, że wielką niegodziwością byłoby kończenie powieści jej śmiercią, gdyż zasługuje na o wiele więcej niż dostała za życia. Zasługuje na chwałę, którą niewątpliwie zyska dzięki pani, Gregory.
„Wieczna księżniczka” to powieść ambitna, pełna pasji i żądzy władzy, namiętności sięgającej samych Bogów. Wzrusza, intryguje i uczy.
Polecam ogromnie.