niedziela, 27 lutego 2011


         „Lekka komedia”, czyli jedna z najlepszych książek, jakie udało mi się przeczytać w swoim życiu. Wbrew temu, co może sugerować tytuł jest to powieść głęboka z dużą dawką gorzkich przemyśleń.
Barcelona lat czterdziestych. Miasto budzące się do życia po niedawnych przeżyciach wojennych. Na jednej z ulic spaceruje Prullas, popularny komediopisarz utrzymujący się dzięki bogatej żonie. Z jego pomocą poznajemy świat bogatych elit, ludzi sztuki, który daje pewne ukojenie oraz typy spod ciemnej gwiazdy, które przesiadują w miejscach nie znajdujących się w przewodnikach turystycznych. Reprezentantkami tychże światów są kochanki głównego bohatera: nowopoznana sąsiadka, która zupełnie przy okazji jest przyjaciółką jego małżonki oraz początkująca aktorka, protegowana Vallsigoriego. W skutek splotu wydarzeń Prullas poznaje owego impresaria by następnie dowiedzieć się, że nie żyje a on jest głównym podejrzanym. Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że okoliczności morderstwa przypominają te, które pisarz zawarł w jednej ze swoich komedii. Policjant nadzorujący śledztwo jest nie tylko nieprzychylny naszemu bohaterowi, ale również uważa, że jego dzieła są łajdactwem. Zmusza to do poszukiwania winnego na własną rękę by móc oczyścić swoje dobre imię. Jeśli chcecie wiedzieć czy mu się udało musicie zwyczajnie sięgnąć po książkę. :-)

Tą książkę czyta się zadziwiająco łatwo pomimo dialogów wplątanych w narrację. Autor pisze nieprzerwanym ciągiem, co odczuwa się tylko przez pierwszych kilka chwil a później jest się zafascynowanym jego stylem.
W latach czterdziestych do Barcelony „wkroczyło” kino, co rzecz jasna nie podoba się autorowi piszącemu sztuki teatralne. Niejednokrotnie rozmawia o tym ze swoją dobrą znajomą. Można powiedzieć, że tych dwoje wymienia argumenty, pod którymi sami podpisalibyśmy się.
Swojego bohatera Mendoza „przeciągnął” po całej Barcelonie dzięki czemu czytelnik może rozkoszować się atmosferą eleganckiej dzielnicy Exiample zaprojektowanej przez najlepszych architektów tamtych czasów. Kontrastem dla tego przepychu jest dzielnica chińska, skupisko osób znajdujących się na samym dole drabiny społecznej.
Prullas jest człowiekiem inteligentnym, czytającym gazety, co pozwala na umiejscowienie akcji w konkretnym przedziale czasowym.


W odbiorze tej książki należy pamiętać o tym, że tutaj niewiele rzeczy jest powiedzianych dosłownie. Pisarz wielokrotnie wyśmiewa, pokazuje hipokryzję posługując się przy tym groteską.

6 komentarzy: