piątek, 16 września 2011

    Kosmos – odwieczne marzenie małych chłopców i terytorium, którego podbicie oznacza bycie światowym mocarstwem. Nikogo nie dziwi też fakt, że od wieków wszechświat fascynuje, a to z kolei różnicuje setkami filmów, komiksów oraz książek. Do tego nurtu dołączył Pan Damian Cal, który w swojej książce „Kosmiczna układanka” postanowił pokazać polskiemu czytelnikowi prawdziwą historię jednej z największych kosmonautów na Ziemi – Jurij Gagarina.  
    Autor snuje historię o przygotowaniach Jurija do spełnienia marzenia swojego życia, lotu w kosmos, a wszystko to w otoczeniu wielkiej polityki. Czytając tą książkę można odnieść, że Rosjanie jedynie swoje garnitury zamienili na lepsze, zaś sposoby działania i likwidowania niepotrzebnych informacji/świadków od lat jest taki sam. Dlaczego poruszam akurat ten wątek powieści? Ano, dlatego, że wcale nie ma pewności, że sławny Rosjanin faktycznie w kosmos poleciał. Damian Cal przedstawia tu wiarygodną, popartą literaturą, historię, która znacznie różni się od tej zakodowanej i powtarzanej z ust do ust. 
    Może gdybym była chłopcem albo chociaż mężczyzną potrafiłabym zainteresować się głębiej powyższą lekturą. Niestety kosmonautyka nigdy nie była w moim polu zainteresowań, zaś autor nie przekonał mnie do tego, ze powinna tam być. Akcja toczy się w moim odczuciu nierównomiernie, choć nie chaotycznie. Przyznam się, że będąc zniechęconą nudnym początkiem nie starałam się zidentyfikować z cudownym Gagarinem, ani niegdyś zakochaną w nim Swietoczką, której „smutny pan” kazał go szpiegować. 
Czytałam z trudem, nieustannie odkładając na nocny stolik, a jedyną naprawdę dobrą rzeczą, jaką zapamiętałam to czarno-białe ilustracje Macieja Jażdżewskiego.
    Jak zawsze jednak decyzję pozostawiam Wam. 
                       

2 komentarzy: