poniedziałek, 26 września 2011

    Góry, nie od dziś wiadomo, że skrywają tysiące tajemnic, jedną z nich można znaleźć w wiosce nieopodal Zakopanego, Szremlach Małych. Tu cywilizacja XXI wieku bezpośrednio mierzy się z niemal średniowiecznymi zabobonami, Bóg chrześcijański jest na równi ważny z bóstwami natury i człowiekiem, który, w mniemaniu wiejskiej społeczności posiadł, władzę nad nimi, Wichrołakiem. Niedawne wydarzenia, grupa niewyjaśnionych samobójstw, przyciągają uwagę jednego z wielkomiejskich dziennikarzy, Romana. Mężczyzna ma nadzieję, że ta sprawa otworzy mu drzwi do kariery, tylko jak zdobyć zaufanie ludzi by móc się czegokolwiek dowiedzieć? Okazją ku temu jest pomór owiec i podszycie się pod urzędnika państwowego. Gdy dociera do Szremli Małych okazuje się, że wioska kryje nie tylko tajemnice umarłych, ale również i żywych, przez splot niecodziennych zbiegów okoliczności spotyka tam jedną ze swych studenckich miłości oraz... syna, którego jest ojcem.
    Tak w skrócie można by streścić fabułę książki, nie zdradzając przy tym jej zakończenia, a przecież to jest najważniejsze dla przyszłego czytelnika. 
    Zarówno język jak i styl autor jest niezwykle prosty. Na plus można spisać, że postanowił przybliżyć czytelnikowi gwarę góralską i co za tym idzie nadać autentyczności bohaterom. Górale w większości przedstawieni są jako ludzie przaśni, gburowaci, pijący na umór, nie liczący się z prawem i honorem w momencie, gdy mogą znacząco zyskać. Posiadają małomiasteczkową mentalność, uwielbiają plotkować, są pełni hipokryzji wobec kościoła, w którym nawet organista daleki jest od ideału miłosierdzia, nie stronią od prób, często zresztą skutecznych, wymierzenia sprawiedliwości na własną rękę. Bohaterowie, zasadniczo sprawę ujmując, praktycznie nie różnią się od siebie, przez co niejednokrotnie wprawią czytelnika w zakłopotanie i konsternację, kiedy przyjdzie mu powiedzieć, kto jest, kim w tej powieści. 
    Przyznam, że do tej pory nie mogę przestać się dziwić. Dlaczego? Ano dlatego, że przy natłoku pomysłów na rozwinięcie fabuły, ona w rzeczywistości ciągnie się nieśpiesznie i dopiero na samym końcu nieznacznie przyśpiesza. Niestety, co uważniejszy czytelnik nie będzie miał problemu z rozgryzieniem zagadki i jednocześnie pozbawieniem się znacznej przyjemności, jaka powinna płynąć z czytania książek o zabarwieniu kryminalnym.

5 komentarzy: