środa, 28 marca 2012



Na pierwszy rzut oka zapowiada się bardzo poważnie. Wydaje się, że najnowsze dzieło Roberto Bolano to literatura faktu, która ma przybliżyć czytelnikom dzieje literatury północno i południowoamerykańskiej w czasach faszyzmu. Drugi jest już przymrużony, a na ustach pojawia się półuśmiech. „Literatura faszystowska w obu Amerykach” to w rzeczywistości zbiór 30 całkowicie fikcyjnych życiorysów.

Pochodzą z różnych klas społecznych, uprawiają działalność zawodową (poza byciem artystą rzecz jasna), mają inne narodowości. Często wiodą tragiczne żywoty, w życiu codziennym nieobce są im fanaberie, przyjemnostki i błahostki. Łączy ich ideologia na nazwę, której dzisiaj reagujemy nieprzyjemnym pomrukiem, niekiedy dostajemy nawet gęsiej skórki. Bolano przeciwstawia się temu. Bynajmniej nie gloryfikuje nikogo, ale też nie osądza. Wymyśla życiorysy i pisze je z dużym poczuciem humoru oraz sarkazmu. 

Bez wątpienia te noty biograficzne wymagały od autora większej wyobraźni i konsekwencji niż zwykła powieść, w której można bawić się formą i treścią. Dystansuje się od narratora i zarazem czytelnika, zachowuje styl zimnego historyka. Dla uwierzytelnienia swoich postaci wplata do ich biografii daty, postacie historyczne (takie jak Hitler, co nikogo pewnie nie dziwi), podaje zmyślone tytuły ich dzieł i pokrótce opisywał ich treść. Zrobił to na tyle dobrze, że nie raz i nie dwa zatraciłam się w tym wykreowanym świecie, by po chwili chcieć podejść do komputera i wyszukać zdjęcia, zobaczyć okładki książek.

Jaki cel był tej urojonej mini encyklopedii? Co poeta miał na myśli? Przede wszystkim to satyra na krytykę literacką i samych artystów, zbyt pewnych siebie, którzy są wręcz przekonani o swojej wielkości.
Próbuje stworzyć portret psychologiczny reprezentantów prawego skrzydła. Nie mogło więc tam zabraknąć sztandarowego antysemityzmu, dekadencji – szczególnie w kwestii seksualnej. Można wywnioskować, że faszyzm jest to wrodzona ułomność.

Z porad technicznych mogę powiedzieć, że nie warto się śpieszyć przy czytaniu. Pióro Bolano jest niezwykle lekkie, dzięki czemu oczy po prostu skaczą po linijkach, a palce nie nadążają przewracać stron. Jednak można szybko się znużyć, bohaterowie zaczną się mieszać, tak samo jak i wątki.

2 komentarzy:

Unknown pisze...

Na tę chwilę nie mam głowy do takich książek, ale może w przyszłości ;)

marichetti pisze...

Hmm może kiedyś? ;)