środa, 13 kwietnia 2011

Próbowałam...
Za dnia i nocy.
Przed i po ferworze nauki i zmęczenia.
W lepszym i gorszym okresie życia.
Naście razy...

I co? Poległam jak żołnierz na wojnie. Nie ten styl, nie ten język.
W zasadzie nawet nie rozumiałam, o co tak naprawdę autorowi chodziło.
To jedna z niewielu książek, które odstawiłam nie dokończywszy czytania.
Możecie mnie zlinczować, ale nie mam poczucia winy, bo za bardzo szanuję swój czas.

2 komentarzy: