czwartek, 23 lutego 2012


    Nawet najbardziej zaawansowana technologia nie jest w stanie przewyższyć ludzkiego umysłu. Ten nie potrzebuje prądu, zaawansowanych programów i stale zwiększanej mocy obliczeniowej, sam w sobie jest doskonały. Nic więc dziwnego, że to właśnie na nim bazują madryccy policjanci. Profile psychologiczne skupiają się przede wszystkim na filiach, słabych punktach.
Zamiast wymyślnych programów komputerowych w celu złapania przestępcy korzysta się z przynęt. Szkoli się je na podstawie dzieł Szekspira, bo ten jest przecież mistrzem od ludzkich żądz. Jak w każdym zawodzie, istnieją najlepsi z najlepszych. Jedną z nich jest Diana Blanco. Jej zadaniem jest schwytanie Widza, najgroźniejszego zwyrodnialca, z jakim miano do czynienia. Stawka jest podwójnie wysoka, kolejną ofiarą może być jej rodzona siostra. Od tego momentu rozpoczyna się gra z czasem, gdzie każda minuta działa na niekorzyść. 

Przyznam się, że na początku „Przynęta” mnie nużyła. Potrzebowałam czasu by nabyć wprawy w stosowanych przez niego określeniach, oswoić się z wykreowanym światem i jego regułami. Nie ulega wątpliwości, że wykształcenie zawodowe – psychiatria – odcisnęło piętno na twórczości autora i sposobie kreowania postaci. Somoza znalazł drogę do najczarniejszych zakamarków ludzkiej psychiki, przemierzał ją razem z czytelnikiem, strona po stronie.
Gdy jednak oswoiłam się z charakterystycznym stylem pisania i poczułam się swobodnie w hiszpańskich realiach, odczuwałam już tylko masochistyczną przyjemność. Z jednej strony fragmenty, które wstrzymywały akcję oddechową z powodu nagromadzenia drastycznych szczegółów, z drugiej zaś ogromna ciekawość tego, co będzie na następnej stronie. 
Nic nie jest tu oczywiste i takie, na jakie wygląda. Liczne maski i ułudy zniekształcają literacką rzeczywistość, dzięki czemu zakończenie dosłownie wciska w fotel. 

Pisarz stworzył powieść niesztampową, której omawianie wiąże się z tzw. Spojlerowaniem, a to z kolei może zmniejszyć Wasze emocje podczas czytania. Dlatego ograniczę się do polecenia i zastrzeżenia, że nie jest to lektura na poranną jazdę środkami komunikacji miejskiej. Ile dacie od siebie, tyle dostaniecie w zamian.

2 komentarzy: