środa, 22 lutego 2012


    W moim pokoleniu popularną odpowiedzią na pytanie o zainteresowania jest muzyka. Przy próbie pogłębienia tematu okazuje się, że zainteresowanie to w rzeczywistości jedynie słuchanie. Poglądy polityczne? Brak, polityka jest złem ostatecznym. Większość myśli o niej tylko jako formie zlikwidowania własnego bezrobocia. Nie przeszkadza to jednak w piętnowaniu głupich Amerykanów i nic to, że u nas też tacy są. Zaradzić temu mogą felietony Rafała Ziemkiewicza, zebrane pod nonszalancką nazwą „Viagra mać”. Nie będzie to lek na całe zło, ale dobry początek kuracji odwykowej. 

W felietonie można napisać wszystko, co tylko rzeczywistość przyniesie pod nogi. Na brak tematów narzekać nie można. Polityka, korupcja, poczucie patriotyzmu, nadzwyczajna głupota, manipulacja jakiej co dzień dokonują media, Oscarowe parodie i wiele innych, które porusza dziennikarz.

Ziemkiewicz nie zamierza próbować przypodobać się komukolwiek. Nie będzie pozował do wspólnych zdjęć, abyście kupili jego książkę. Ma za to silną osobowość, inteligencję i ogromne poczucie humoru, które daje o sobie znać ku uciesze czytelnika. 
Ta charyzma, jakaś zażartość w wyrażaniu swoich poglądów połączona z rzeczowymi i przemyślanymi argumentami, sprawiają, że ciężko się oprzeć pokusie przytaknięcia. Dla wielu czytelników te teksty mogą być objawieniem, dla innych będą truizmami, napisanymi w odświeżony sposób. Zachwycałam się  i jednocześnie też z wieloma poglądami się nie zgadzałam; wtedy - zamiast się obrażać i odkładać książkę na bok jako wyraz protestu - miałam okazję wysilić swoje zwoje mózgowe, próbować znaleźć równie sensowne kontrargumenty. 

Istnieje spore ryzyko przejedzenia. Autor zna się na swojej robocie, jest mistrzem wśród rzemieślników pióra. Do tego jeszcze forma, felieton zwykle krótki. Nic tylko czytać, nawet do białego rana.  Warto jednak powstrzymać apetyt i delektować się, zamiast jednej nocy lepiej mieć 116 dni (specjalnie policzyłam!).

To nie jest pozycja do jednokrotnego przeczytania i odłożenia na półkę. Felieton opisuje jakiś wycinek rzeczywistości, a co za tym idzie oddaje też nastroje społeczne. Twórca jest reprezentantem ugrupowania ideologicznego i jego poglądy przelewa na papier. Za 10, 20 lat to będzie świetne źródło historyczne – o wiele atrakcyjniejsze od nudnych podręczników. 

Jedyny minus to brak chronologii. Niestety nie pofatygowano się, aby opublikowane już teksty przypisać do konkretnego dnia i roku, nie mówiąc już o tytule pierwotnego nośnika. Można mieć nadzieję, że przy kolejnym wznowieniu ta niedogodność zostanie zlikwidowana.

Podsumowując:
Znakomite teksty, które uprzyjemnią dzień i zmuszą do polemiki z autorem. Warto przeczytać niezależnie od poglądów, bo rzadko się zdarza mieć do czynienia z faktami zamiast mrzonkami.

3 komentarzy: