poniedziałek, 13 lutego 2012

W Warszawie zapachniało Ameryką. Otworzono pierwszą w Polsce kawiarnię Starbucks. Ich kubki wypełnione przeciętnej jakości kawą stały się symbolem kultowym. Teraz każda fashionistka może być niczym amerykańska gwiazdka disneya, a przy okazji jeszcze pochwali się nowymi rękawiczkami. Wg jednej z internetowych grafik ten niepozorny kubek z zielonym logo stał się luksusem dla biednych – czyt. tych bez iPhona. Cena kawy w porównaniu z tym elektronicznym cackiem jest atrakcyjna, ale za co tak naprawdę płacimy? Na to i inne pytania postanowił odpowiedzieć ekonomista Tim Harford.

Przy pomocy jednego kubka autor pokazuje, dlaczego nieruchomości w Londynie i innych miastach są tak drogie, a na cenę czarnego złota składa się m.in. opłata za wyłączność i ilość imigrantów.
W sprzedawaniu wcale nie chodzi o cenę danego produktu, ale o to ile klient chce za niego zapłacić. Zarówno kawiarniom jak i supermarketom zależy na sprzedawaniu produktów z serii Fair trade, bo to sprawia, że klienci znajdują racjonalny powód żeby płacić więcej. Co równie ważne, produkty ekologiczne w sklepach nie są ustawiane obok siebie w celu wygody; gdyby każdy z nich był rozmieszczony w innej części, to konsumenci z łatwością zorientowali się o wysokich marżach i tym samym o wiele rzadziej wkładaliby je do swoich koszyków.

W tej książce poruszonych jest tak wiele zagadnień z życia codziennego, że nie sposób ich wymienić na jednym wdechu. Dlatego pozwolę sobie już tylko wymienić te, które zapadły mi najbardziej w pamięć, mając jednocześnie nadzieję, że potraktujecie to jako zachętę do sięgnięcia po książkę. Dzięki Harfordowi poznałam teorię gier opisaną za pomocą gry w pokera, funkcje cen, które korelują z oczekiwaniami społecznymi, czynniki wpływające na wysokie koszty ubezpieczeń zdrowotnych i powód, przez który nigdy nie będziecie mogli kupić w pełni sprawnego samochodu z drugiej ręki. Przekonałam się o wpływie globalizacji na środowisko naturalne, i nie jest on wcale tak drastyczny jak próbuje nam się wmówić. Jak na dłoni pokazana jest różnica między chińską i rosyjską gospodarką, widać też dlaczego ta pierwsza rozwija się szybciej i sprawniej. Choć na końcu nie znalazłam recepty na wyjście z kryzysu ubogich państw, to przynajmniej przeczytałam o przyczynach, które powodują błędne koło ubóstwa.

Ekonomia w książce Harforda nie jest zbiorem wydumanych teorii, ani też ciągnącymi się w nieskończoność wzorami matematycznymi. Przed czytelnikiem za to roztacza się wizja fascynującej nauki o ludziach, ich upodobaniach i zachowaniach.

Pisarz nie chce być muzealnym eksponatem do podziwiania z odległości, dlatego pisze w sposób prosty i zrozumiały nawet dla najbardziej opornych – do których ja również się zaliczam.

Jedyny problem polega na tym, że została wydana po słynnej już Superfreakonomii. W porównaniu z nią, dowcip jest przyciężkawy i w o wiele mniejszym natężeniu. Choć ekonomista doskonale wyjaśnia mechanizmy rządzące współczesnym światem, to można odczuć lekki niedobór przebojowości, jaką odznaczali się autorzy Superfreaknomii.

Podsumowując:
Dobrze napisana, pokazuje nieznany dotąd większości punkt widzenia. Jest jak kawa, o której w głównej mierze traktuje; pomimo kilku nut goryczy chce się ją wypić do ostatniej kropli.

1 komentarzy: