niedziela, 29 kwietnia 2012




Nutella to bez wątpienia pokarm bogów. Najlepiej smakuje z bananem z grilla i gałką dobrej jakości lodów waniliowych. Idealnie też nadaje się na poprawiacza nastroju, wtedy wystarczy tylko słoik, łyżka i para wolnych rąk.

Sandra Mabut postanowiła udowodnić, że Nutella świetnie sprawdza się też w deserach. Wyszło średnio na jeża.

Pomysły są lepsze i gorsze.
 Z tych gorszych można wymienić owocowe szaszłyki – świeże owoce nadziewa się na patyk i macza w słoiku, tiramisu z Nutellą – wg mnie to już czysta profanacja, trufle – ma ich wyjść około 20, a do produkcji potrzeba aż 400 g kremu. Biorąc pod uwagę, że mały słoik .obecnie kosztuje ok. 10 złotych, to moim zdaniem o wiele lepiej dopłacić i zainwestować w dobrą czekoladę.
Z lepszych można wymienić przepisy na: plecionki i małe palmale, łatwy trifle z bezą, magdalenki (tu potrzeba zaledwie 2 czy 3 łyżek Nutelli, a ta zwykle jest w domach, gdzie przebywają dzieciaki).
Zdjęcia są średniej jakości. Poprawnie pokazują przykładowy sposób podania, ale ciężko oprzeć się wrażeniu, że to przede wszystkim reklama i nie ma wątpliwości, kto jest jej sponsorem.
Książeczka kosztuje 3,5 euro, moim zdaniem cena zupełnie adekwatna do zawartości i tego, co można z niej wynieść.



Parafrazując niedawno wypowiedziane słowa przez jedną z najsłynniejszych modelek świata: Jesteś tym, co jesz. Nic więcej, nic mniej. Dlatego warto się postarać, by to jedzenie było rzeczywiście bogate w to wszystko, czego nasz organizm potrzebuje.

”Power foods” to miłość od pierwszego wejrzenia. Cudowna, energetyczna okładka. Niby tylko kanapka z pomidorem, kremowym tofu i natką pietruszki, ale apetyt rośnie.

To nie jest tylko książka kucharska, ale też mały leksykon jedzenia. Od warzyw i owoców po ryby i ryż. Każdy produkt jest krótko opisany. Są wskazówki na temat przechowywania i kupowania, informacje odnośnie zawartości witamin itp., a do tego jeszcze ciekawostki.

Przepisy nie są skomplikowane. W większości składają się z kilku podstawowych produktów i dodatku przypraw, które z pewnością znajdują się w Waszym domu. To doskonały przykład na to, że nie trzeba mieć ogromnej liczby pieniędzy i jeszcze większej ilości czasu, nie wspominając już nawet o umiejętnościach.

Do każdej receptury obliczono ilość kalorii, które zawiera jedna porcja i kilka innych aspektów, którymi najprawdopodobniej nigdy nie będziecie się interesować (zupełnie jak ja), ale dzięki temu to pozycja kompetentna i kompletna.

Każda potrawa zaopatrzona jest w zdjęcie. Wydaje się, że już same fotografie mają moc odżywczą. Człowiek czuje się szczęśliwszy, kiedy na nie patrzy. Są po prostu piękne i niezwykle apetyczne.

Co najważniejsze, to absolutnie nie jest książka sezonowa. Będzie mogli z niej korzystać przez cały rok w zależności od potrzeb.


Aktualizacja: Dzisiaj znalazłam stronę, na której możecie zobaczyć przykładowe przepisy i zdjęcia z tej książki. [klik]. 

4 komentarzy: