Kocham Francję. To prawda równie stara jak ja sama. Podaruję sobie jednak wywodu o jej kulturze (wspaniałej), języku (namiętnym wręcz boskim), kuchni (fenomenalnej) i tym wszystkim, z czym Francja na ogół się kojarzy.
Kocham ją przede wszystkim za Emmanuel’a Moire. Moim zdaniem to jeden z najbardziej utalentowanych współczesny piosenkarzy.
Jego kariera zaczęła się od głównej roli w musicalu Le Roi Soleil ( osobiście uważam, że to najlepszy francuski musical, jaki powstał dotychczas, a uwierzcie, że trochę ich widziałam). Z musicalu bez problemu trafił na francuską scenę muzyczną. Polscy widzowie mogą znać go z występu podczas sopockiego festiwalu TVN, gdzie oczywiście był cudowny.
Dla mnie Manu jest przykładem prawdziwego artysty. Kiedy wychodzi na scenę to wie po co tam jest i dla kogo. Wychodzi tam on jeden, prawdziwy bez wymyślnych strojów. Przemawia do ludzi swoją muzyką i tekstami. Na jego koncertach zawsze można liczyć na prawdziwy wokal bez playbacku oraz fortepian. Do tego moim skromnym zdaniem uważam go za nieziemsko przystojnego. Jego oczy i uśmiech są dla mnie reklamą życia.
A teraz pozwolę by przemówił sam za siebie.
Panie i Panowie Emmanuel Moire...
„Sans dire un mot” – Bez powiedzenia jednego słowa. Jedna z najpiękniejszych piosenek o miłości, szczególnie w tej aranżacji.
"Ca me fait du bien" - To mi sprawia przyjemność. Wspomniany wcześniej występ na sopockim festiwalu.
“Sois tranquille” – Bądź spokojny. Piosenka napisana po śmierci w wypadku samochodowym brata Manu.. Poruszająca do głębi...
„Merci” Dziękuję... Genialny tekst
Obiecany fortepian...
Tak, więc występował dla Was Manu... Mój lek na całe zło.
P.S., Jeśli chcielibyście wiedzieć, o czym śpiewa chętnie przetłumaczę.